1803

[URL="http://www.flickr.com/photos/kraftgenie/4868410872/sizes/o/"]Albert Birkle, The Last Cavalier, c. 1926[/URL]

Otto Dix

Vanitas; 1932. © VG Bildkunst, Bonn 2009

Albert Birkle, Crucifixion, 1921

Wpis opublikowaliśmy 30 listopada 1999

1759

Mexico 1920 ( Tina Modotti) i 2010.

insertPlayer(„bnyoeYaG35″, 3,0,0,0,0,’Villazon...‘, 1,1568826);

Wpis opublikowaliśmy 30 listopada 1999

CHRYSTUS HOLEBINA, EL GRECA, MESSYNY…

Oto i Mesjasz…

Rozpoznają go jako pierwsze kobiety, mężczyźni, jak Tapirr, kolekcjonują jego wizerunki, co z kolei ustanawia drugie jego rozpoznanie.

Najważniejsze, aby patrzeć na te obrazy żywym, czujnym, okiem, a nie jakimś okiem kreatury… A więc myśleć malarstwem jak Cezanne, myśleć wiarę. ( A ile kosztuje to cudo drukarniane? To musi być coś pięknego… Myślę, że jeśli chodzi o duży rozmiar, nie schodzi poniżej kilku tysięcy… Chciałoby się mieć w niewielkim choć wymiarze Chrystusa Holbeina, prześlij kiedyś fotkę tych skanów, żebym chociaż popatrzył…)

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/view/58818/?page=8"][/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/view/174317/?page=24"][/URL]

********************

C i s z a
Ci-sza
Ci-sza
Ciii…..szaaaa…
Ciii…..szaaaa…
Tik-tak…
Tik-tak…

- Rozmawiasz ze mną, czy nasłuchujesz rytmu mojego spoczywania?
-Rozmawiam i nasłuchuję. Tik – Twoje spoczywanie, Tak – Twoje zmartwychwstanie. Twój koniec i początek. Co jest w między-czasie?
- Przecież wiesz: interwał śmierci.Cisza, której nie możesz usłyszeć. Cisza dla ciebie nieuchwytna,niepercypowana, zamazywana przez naturalny rytm struktury twego organizmu. Zapomniałeś o Quignardzie, którego tak lubisz?

Z całą naiwnością, niemalże od razu, przyjmujemy, że czas między „tik”, a”tak” jest krótszy niż pomiędzy „tak”, które wydaje się kończyć podwójne bicie, i „tik”, które ma zaczynać kolejną grupę.
Ani rytmiczne pogrupowanie, ani czasowy podział nie są danymi fizyki.

Dlaczego jednak ten instynktowny podział wydaje się odpowiadać pulsowaniu uwagi?Skąd się wziął ów despotyczny puls duszy? Dlaczego ludzkie bycie w świecie nie jest bardziej momentalne, lecz zawsze sprowadza się do minimum jednoczesności i następstwa? Dlaczego ludzka teraźniejszość zawiesza język w próżni?

Stawiamy kroki po umownych danych percepcji, zamazujemy arytmię, negujemy refrakcje,decentracje, podporządkowujemy się regułom i danym nie pochodzącymi z porządku fizycznego. W gruncie rzeczy chodzimy po przypadkach i umownych regułach jak Ty chodziłeś po falach, z tymi, że my nie wiemy, czy fala się momentalnie rozstąpi. Ale wtedy właśnie, w tym błyskawicznym kataklizmie percepcji, widzimy inaczej.
Musimy bardziej wedrzeć się w świat niż w nim być.

Tik-tak
Tik-tak

Czas rozszerza się i kruczy, jak mówi Quignard. Rytm i puls percepcji, koncentryczne kręgi poznania.
Grupujemy dźwięki, myśli, wyobrażenia, obrazy, intuicje, tkwimy wewnątrz pulsu bycia – dziś pod obrazem Holbeina, który unieruchomił Ciebie winterwale śmierci, który nie możemy usłyszeć.
Dwie sekundy, aby zobaczyć Ciebie całego w śmierci.

W artykule opublikowanym w 1903 R. Mc Dougall zaproponował, by nazwać”interwałem śmierci” szczególną ciszę, która oddziela ludzkie ucho od dwóch następujących po sobie grup rytmicznych. Cisza, dzieląca te grupy, ma paradoksalny czas trwania, który rodzi się w momencie „końca”i rozpoczyna się w momencie „początku”.
Ta cisza, która ludzkość słyszy, nie istnieje.

Tik-tak
Tik-tak

– Rozmawiasz ze mną czy nasłuchujesz rytmu mego spoczywania?

*************

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/69101/"]Русское христианское искусство[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/67332/"][/URL]
23 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/67332/"]Вход Господень в Иерусалим[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/64173/"][/URL]
29 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/64173/"]Крещение Иисуса[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/56590/"][/URL]
2 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/56590/"]Дионисий[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/42164/"][/URL]
34 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/42164/"]Пятидесятница. Сошествие Св. Духа[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/41993/"][/URL]
1 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/41993/"]Парижсая Библия[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/41096/"][/URL]
61 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/41096/"]Вознесение Христа[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/40831/"][/URL]
72 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/40831/"]Китайское христианское искусство[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/40686/"][/URL]
33 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/40686/"]Эммаус[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35795/"][/URL]
104 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35795/"]Воскресение Христово[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35615/"][/URL]
5 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35615/"]Отто Дикс[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35565/"][/URL]
73 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35565/"]Библия бедных[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35564/"][/URL]
46 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35564/"]Тайная вечеря[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35559/"][/URL]
9 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35559/"]Блейк[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35415/"][/URL]
62 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35415/"]Eric Gill[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35407/"][/URL]
125 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35407/"]Страсти Христовы (Мк 14-15)[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35357/"][/URL]
3 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35357/"]Illustrator of ‘Speculum humanae salvationis’ Germany (?) 1400-1500[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35305/"][/URL]

64 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/35305/"]Simon Bening[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/34849/"][/URL]
22 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/34849/"]Индийское христианское искусство[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/34822/"][/URL]
11 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/34822/"]от Иоанна[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/33617/"][/URL]
13 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/33617/"]Alexander Tylevich[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/33386/"][/URL]
50 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/33386/"]Благовещение[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/33357/"][/URL]
8 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/33357/"]John Collier[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32400/"][/URL]
27 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32400/"]Крест[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32395/"][/URL]
11 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32395/"]Контур[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32338/"][/URL]
106 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32338/"]Марк 9-13[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32319/"][/URL]
80 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32319/"]1372 Иллюстрированная Библия, Франция[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32312/"][/URL]
3 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32312/"]Карл Блох[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32302/"][/URL]
75 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/32302/"]Чёрное Евангелие[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/31454/"][/URL]
114 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/31454/"]иконы Последний Суд[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/30344/"][/URL]
189 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/30344/"]Евангелие[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/29405/"][/URL]
7 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/29405/"]Ян Поллок[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/29076/"][/URL]
48 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/29076/"]Коптская икона[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/26785/"][/URL]
112 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/26785/"]Комикс Он жил среди нас[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/23023/"][/URL]
21 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/23023/"]Ветхий Завет[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/21616/"][/URL]
48 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/21616/"]Иллюстрированная Библия для молодых 1884[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/21403/"][/URL]
58 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/21403/"]Рождество[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/20372/"][/URL]

77 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/20372/"]Комиксы Иисус 1[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/19138/"][/URL]
14 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/19138/"]Марк Шагал[/URL]

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/6062/"][/URL]

191 фото

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/album/6062/"]uucyc[/URL]

Wpis opublikowaliśmy 30 listopada 1999

MARIZA

Piękny koncert Marizy, bardzo nastrojowy, w pięknej scenerii, chyba najlepszy, jaki znam, a nawet najlepszy koncert fado, Londyn 2003 ( początkowo nieco chłodna publiczność, tymczasem początek koncertu jest najlepszy )
Świątynia, fado, szczupłe dłonie Marizy, portugalska gitara, gra świateł, coś jakby Katarzyna Sjeneńska zeszła do nas z obrazu i podzieliła się natchnioną wizją zatopionej w smutku muzyki.

insertPlayer(„fMThpR4136″, 1,0,0,0,0,’MARIZA’, 1,1512034);

Download now (8 parts) from rapidshare.com:

[URL="http://www.filestube.com/541400732ea5914103e9/go.html"]Mariza.Live.in.London.2003.DVDRip-azdaja.part1.rar[/URL] [URL="http://www.filestube.com/780cdefa98a3d94503e9/go.html"]Mariza.Live.in.London.2003.DVDRip-azdaja.part2.rar[/URL] [URL="http://www.filestube.com/c2a3e229635dae3f03e9/go.html"]Mariza.Live.in.London.2003.DVDRip-azdaja.part3.rar[/URL] [URL="http://www.filestube.com/4d0b225dc0bea8fc03e9/go.html"]Mariza.Live.in.London.2003.DVDRip-azdaja.part4.rar[/URL] [URL="http://www.filestube.com/b1fdfb9238aa574703e9/go.html"]Mariza.Live.in.London.2003.DVDRip-azdaja.part5.rar[/URL] [URL="http://www.filestube.com/ee70baf5e65f8f8c03e9/go.html"]Mariza.Live.in.London.2003.DVDRip-azdaja.part6.rar[/URL] [URL="http://www.filestube.com/db40df7529a68f5c03e9/go.html"]Mariza.Live.in.London.2003.DVDRip-azdaja.part7.rar[/URL] [URL="http://www.filestube.com/27a5878b4c2810dc03e9/go.html"]Mariza.Live.in.London.2003.DVDRip-azdaja.part8.rar[/URL]
98 MB [URL="http://www.filestube.com/541400732ea5914103e9/go.html"][/URL]
98 MB [URL="http://www.filestube.com/780cdefa98a3d94503e9/go.html"][/URL]
98 MB [URL="http://www.filestube.com/c2a3e229635dae3f03e9/go.html"][/URL]
98 MB [URL="http://www.filestube.com/4d0b225dc0bea8fc03e9/go.html"][/URL]
98 MB [URL="http://www.filestube.com/b1fdfb9238aa574703e9/go.html"][/URL]
98 MB [URL="http://www.filestube.com/ee70baf5e65f8f8c03e9/go.html"][/URL]
98 MB [URL="http://www.filestube.com/db40df7529a68f5c03e9/go.html"][/URL]
63 MB [URL="http://www.filestube.com/27a5878b4c2810dc03e9/go.html"][/URL]

Wpis opublikowaliśmy 30 listopada 1999

UKARANE

China. 1880

Ukarane – ale za co?

Wpis opublikowaliśmy 29 listopada 1999

SALVE SANCTE PARENS

[URL="http://4.bp.blogspot.com/_nsj9snfyslu/slinxlc3ghi/aaaaaaaaaj8/brztnowjrom/s1600-h/beneditinas.jpg"][/URL]
Ancilla Domini: Cantos gregorianos em louvor a Maria
(Gregorian chants to praise Virgin Mary)

Gravado pelas Irmãs Beneditinas do Mosteiro de São João em Campos do Jordão, São Paulo, Brasil.

[URL="http://rapidshare.com/files/252687676/maisumadofalsario.blogspot.com_-_ancilla_domini_-_irmas_beneditinas_do_most._s._jo_o.rar"]DOWNLOAD[/URL]

A to jest także ekstatyk. Kto, Henry Miller? A jednak. Tak przynajmniej wynika z jego biografii piórem Frederica Jacquesa Temple (Noir Sur Blanc 2009), którą właśnie czytam i z której parę

j

stron chciałbym jutro pokazać.

Wpis opublikowaliśmy 29 listopada 1999

BLAISE PASCAL

Ponieważ był tu i ówdzie ( na blogu), trzeba, żeby był w jednym miejscu i w całości…

TRÓJKĄTY

Gdyby trójkąty wymyśliły Boga, byłby On trójkątem. Oto znane antyantropomorfizacyjne cięcie, ironiczny, ateistycznolubny schlagwort, tak łatwy do przewrotnej transpozycji, gdy się myśli o niepokojącym fenomenie Pascala. Gdyby trójkąty mogły wyobrazić sobie Boga, nazywałby się Pascal. Gdyby z kolei nie istniały trójkąty, Pascal, który wydobył z nich kilkaset aksjomatów, a następnie porzucił ich analizowanie, zniechęcony małą okazją do wymiany myśli, nie istniałaby wstrząsająca teofania wewnątrz duszy Pascala, nie istniałby w jeszcze jednej ekspresji człowieka Bóg – który – nawiedza – myśl, Bóg z pustyni Judzkiej, który objawia się tym, którym chce, oświeca i oślepia, zmusza wszyć zapisany akt swej olśniewającej bliskości w rękaw surduta, Bóg, który umiera i cierpi do końca świata, któremu nie wolno żałować kropli krwi, który każe siebie szukać, ponieważ jest już wcześniej odnaleziony.

Ojciec Etienne Pascal – siostra Gilberta – siostra Jacqueline. Próżnia – geometria – rachunek prawdopodobieństwa. Janseniści – jezuici – papież. Chrystus – Mahomet – poganie. Genealogie – proroctwa – cuda.

Oto kilka z nierównoramiennych trójkątów życia Pascala. Po ramieniu niemal każdego z nich Pascal przebiega z tą zapierającą dech prędkością intelektualną, kiedy to nie tylko łączy skrajne punkty dyskursów, teorematów, kontrowersji, ale jest w tym samym momencie analityk dosłownie w każdym miejscu przestrzeni wyznaczonej problematyki niczym ów punkt z Myśli poruszający się z nieskończoną chyżością. W pewnym sensie także my chcielibyśmy przeczytać Myśli w jednej chwili, tak, jakby był to warunek natychmiastowego przyswojenia całej treści pascalowskiego światoodczucia. Chcielibyśmy sięgnąć tej całości w jednej cudownej chwili asymilacji, aż po wniknięcie w urwane, roztarte i zaciemnione brzegi myśli Pascala.

17 letni Pascal wyprowadza czterysta twierdzeń obejmujących całość geometrii stożkowych, idzie po trupach wszystkich, którzy wcześniej rozważali te problemy, produkuje więcej wniosków niż śliwa owoców.( J. Attali). Pascal wyjaśnia własności figury utworzonej przez sześć linii prostych, którą nazywa heksagramem mistycznym, i pokazuje za pomocą rzutów, że każdy heksagram mistyczny opowiada jakiemuś przekrojowi stożka, a każdy przekrój stożka daje heksagram mistyczny. ( Leibniz). Rozprawa o stożkowych umożliwi rozwój mechaniki XIX wieku i rysunek techniczny. Z kolei osobę Pascala, istny heksagram mistyczny, komentatorzy będą ustawiać w różnorodnych rzutach, dokonując na polu możliwości intelektualnych Pascala przemieszczeń i cięć patetycznych ( Chateaubriand), cenzuralnych ( Port – Royal), ideologicznych (marksiści), złośliwych (Wolter), uporczywie badając, ile przestrzeni zajął ten umysł wpisany w figurę kontrowersji jansenistyczno-jezuickich. Jeden z owych historycznych rzutów: Jego rodzina należała do tej burżuazji, która dzięki wstrzemięźliwości zdołała dokonać pierwotnej akumulacji kapitału. (Henri Lefebvre). Każdy, czy to marksista jak Lefebvre, czy niemarksista, powinien jednak pamiętać, że przynajmniej w bycie chrześcijańskim, konstytutywnym dla osoby Pascala, nie istnieje pierwotna akumulacja kapitału łaski, a wielkość chrześcijańskiej duszy nie jest wypadkową akumulacji kapitału wiary: jest nieredukowalnym do formalnych warunków wydarzeniem.

Darmowa, niezasłużona, zdana na wolę suwerennego Boga, który daje ją, komu chce, i kiedy chce, łaska ta stwarza przerażającą egzystencjalną nagość stworzenia rzuconego pomiędzy przestrzenie, szukającego światła, wyginającego się jak trzcina, której jedyną przewagą nad miażdżącym ją światem jest świadomość siebie, samotna myśl. Sama zaś łaska, w ferworze sporów jansenistyczno-jezuickich rozczłonkowana, łączliwa, podzielna, zinterioryzowana, niezgłębiona, migotliwa… – wewnętrzna, zewnętrzna, zwyczajowa, dostateczna, skuteczna, usprawiedliwiająca, rzeczywista, uprzedzająca, uświęcająca, niestosowna, doskonała, niedoskonała, przygotowawcza, pobudzająca, nieodparta, wszechstronna, zrównoważona; usynowienia, odrodzenia, zamieszkiwania, zdrowia, uleczenia - jak gdyby bardziej odstająca od samej siebie ( tworząca różnicę sama ze sobą) niż rozdzielająca dusze od Boga, jawi się niczym diagram tętna boskiego samoudzielania, ale też dzieło umysłów i serc ludzkich, przyśpieszających aż do szaleństwa. Jak gdyby stawką kontrowersji jansenistycznej był nie tylko status augustyńskiej teologii łaski w nauczaniu Kościoła oraz jego spojrzenie na swoją tradycję w tym drastycznym dla niego momencie, gdy grozi mu rozłam, ale też przezwyciężenie luterańskiej melancholii. U podstaw myśli Byrona leży niewątpliwie owa wrodzona melancholia, wypływająca być może z serca – o ile wolno mi się tak wyrazić – statycznego, które aby usłyszeć własne uderzenia, musi przyśpieszyć je aż do obłędu. ( Du Bos o Byronie). Myśl Pascala schłodzi to szaleństwo szaleństwem wiary sprzęgniętej z mechaniką automatu, zracjonalizuje dyskurs teologiczny przyspieszając modernizacyjny impet jezuitów aż do absurdu.

CZYTAĆ PASCALA

Attali: Jest kruchą skałą. Ten samotnik bez majątku i tytułu, zawsze zamaskowany, do szaleństwa zakochany w siostrze, równie genialniej i pełnej zahamowań jak on sam, miotający się bez ustanku między wyniosłą rozpaczą i naiwną nadzieją.

Zostaliśmy uprzedzeni: nikt nie wyszedł niezmieniony ze spotkania z Blaise`m Pascalem .

Należałoby niezwłocznie przeprowadzić swoisty rachunek prawdopodobieństwa: jak zmniejszają się szanse zrozumienia fenomenu Pascala, jeśli w pierwszym rzucie lektur o Pascalu spośród ponad przynajmniej pięciuset pozycji biograficznych przegraliśmy łatwe zrozumienie duszy i światoodczucia Pascala, natykając się na nielitościwe redukcje jego pisma przez współczesnych ( kłopotliwa hagiografia rodzinna), złośliwości oświeceńców ( Wolter), idiosynkrazje Nietzscheańskie, marksistowskie ideologizacje, scjentystyczne pretensje Valerego itd.? Ale też: czy czytanie jest rzutem kostką, stawką którego jest wyznaczenie stałych wartości szans na wygraną? Być może tu, w tekstualnym rachunku prawdopodobieństwa, już w chwili, gdy sięgamy po egzegetyczną kostkę i chcemy ją rzucić, by osiągnąć najwyższą wygraną w lekturze duszy Pascala ( ale co miałaby ona znaczyć?), ukrywamy sumy, które chcemy postawić w tej grze, wstydliwe zmienianie warunków gry, uzależnienie hazardzisty. Stanowczo zbyt wiele powiedziano o Pascalu rzeczy złośliwych, absurdalnych, wzgardliwych, żebyśmy uwierzyli, że gra o niego była częściej uczciwa niż nieuczciwa. W gruncie rzeczy niejednokrotnie chodziło nie o to, by wyznaczyć prawomocność racji, do których Pascal skłaniał, co wykluczyć jego samego z gry o prawdę kondycji człowieka. Mimo tych obiekcji, nie można wyprowadzić Pascala z lektury, tekstu, pisma, nie wprowadzając go natychmiast w inną lekturę, inny tekst, inne pismo. Nie udaje się wchodzić z jednego krużganka do drugiego z nadzieją, że już się opuściło tę współzależną przestrzeń geometryczną, potężne miasto różnorodnych punktów widzenia; wkrótce odkrywamy, że jest to niemożliwe, by znaleźć jeden punkt widzenia na miasto; że jesteśmy w mieście, które odpowiada każdemu punktowi widzenia, i każdy punkt widzenia jest innym miastem (Deleuze); że nie jesteśmy – także jako czytelnicy Pascala- leibnizjańską monadą, która ma immanentną moc zbiegania się w tym samym przedmiocie, ale że, uwikłani w różnorodne perspektywy widzenia, różnicujące punkty widzenia, zdani jesteśmy na różnicę, a więc także na Pascala wiary, rozrywki, afirmacji, negacji…

PISZĘ: PRAGNĘ MILCZENIA

Cudy dowodzą władzy, którą Bóg ma nad sercami, przez tę, która wykonywa nad ciałami. (851)

Cudownie jest czytać Pascala, który nie ma żadnej autorytarnej władzy nad naszymi punktami widzenia, ale może formalnie sprawuje ją nad ostygłymi sercami Francuzów przez tę, jaką sprawuje nad językiem i stylem, który stworzył dla języka francuskiego (każdy Francuz, zakładnik pascalowskiego języka, chcąc czy nie chcąc, cierpi to absolutystyczne panowanie Pascala). W pytaniu zatem: Kto nas wyprowadzi z lektury Pascala? ( która jest na przemian aktem całkowicie wolnym i bezinteresownym, ale i utajonym aktem hazardzisty), nie możemy postawić na żadną określoną stawkę. Bo też, co miałoby nią być? Spektakularne nawrócenie? Wstrząsa mną, ale mnie nie nawraca (Camus). Innych Pascal nawraca, odmieniając ich bez spektakularnych wstrząsów. Rozbudzenie wiary? Dziś jednak wiemy, że Pascal pokładał wiarę w wielu błędnych genealogiach, a jego w pewnym sensie opcja fundamentalna aktu wiary: uznać, że coś jest warte wiary tym bardziej, im jest się bardziej zmuszonym do uwierzenia, wzbudzała niechęć już u wielu jego współczesnych. Hymnologiczna restytucja geniuszu francuskiego? (J. Attali). Ale co miałby znaczyć ten geniusz – intelektualny, technologiczny, prawodawczy, artystyczny – we współczesnej Francji, niezdolnej odnaleźć miejsca nawet w słabnącej politycznie i gospodarczo Europie? Styl, język, pismo ? Ale pismo nie jest u Pascala stawką va banqe w grze życia, jak choćby dziś u Quignarda. Piszę: pragnę milczenia, nie jest perspektywą Pascala.

Pascal nienawidzi ja, eliminuje zbytek, fikcje, retoryczne ozdobniki, odmawia miłości, milczy o seksualności, potajemnie dręczy ciało, faworyzuje psychiczne automatyzmy ( funkcjonalizuje nieświadomość zamiast ją odcyfrowywać jak palimpsest: żadnej zatem psychoanalitycznej ideologizacji libido). Jest programowo oschły, samotny z niepokojącą bezwzględnością i wytrzymałością. Nietsche twierdzi, że to najbardziej jałowa dusza. Niesłusznie. Władza histeryczno-lubieżnej autokreacji, wagneryzmu egzystencji ( zbudować ekspresywny, mitotwórczy byt jak sześciogodzinną operę), porywy bez etyki, władza wieloimienności, narracji i opowiadania są mu obce. Nie kuszą go Syreny i antyczne prefiguracje, rozpuszczanie tożsamości, gry, proteuszowe gesty, destrukcyjne pierwiastki. Istnieje w nim nagie szaleństwo wiary, szaleństwo miłości, które racjonalizuje rozpaczliwy samoogląd i każe nienawidzić ja. W ekonomii tego szaleństwa Pascal wygrywa jedność swego bytu. Ludzie są tak nieodzownie szaleni, że nie być szalonym znaczyłoby być szalonym innym rodzajem szaleństwa. (253) . W tym sensie przytomność czytania duszy Pascala (poszukiwanie absolutu racjonalizacji tej myśli) jest może inną stroną nieprzytomności ( w sensie: utraty stałych punktów widzenia) każdej lektury – czytania w zdumieniu, olśnieniu, zakłopotaniu meandrami myśli, która wciąż podtrzymuje i unieważnia inną myśl, która wciąż pozostaje zamkniętym w sobie fragmentem, choć przypisuje się owemu fragmentowi chęć bycia całością. Kto wie, czy gdyby Myśli zostały dokończone przez Pascala, nie mielibyśmy lektury Myśli odpartej, załatwionej, zubożonej. Ponieważ jednak nie są dokończone, ale skąpane w kombinatorycznych cięciach, Pascal jest nieustannie wywoływany: zjawia się w chwili, gdy jego myśli uważa się za najlepiej ułożone, i w tej samej chwili, gdy jego myśli skazane są na pozorną entropię energii rozproszonego tekstu.

ZOSTAWIĆ ŚWIAT W SPOKOJU

Bardziej o wiele lękałbym się omylić i przekonać się, że religia chrześcijańska jest prawdziwa, niż omylić się wierząc, że jest prawdziwa. (241)

Nieszczęśnicy, którzy zniewolili mnie, abym mówił o podstawach religii! (883)

Jeśli miłosierdzie Boże jest tak wielkie, iż daje nam zbawczą naukę, nawet, gdy się kryje, jakiegoś światła możemy się po nim spodziewać, gdy się odsłania! (847)

Arnauld: Bóg, stwarzając świat, miał na względzie następstwa grzechu, który miał zostać popełniony. Stworzył go tylko po to, by służył człowiekowi do praktykowania cnoty przez unikanie go, nienawiść do niego, niszczenie go, o ile to tylko możliwe.

I oto Pascal, który nie jest w żadnym razie surowym i bezlitosnym jansenistą jak jego przyjaciele z Port Royal, precyzyjnie niszczy świat, ale trzyma się mocno. Łatwość skuteczność aktu destrukcji wzbudza podejrzenie Kafki. Pascal robi wielkie porządki przed pojawieniem się Boga, jednak musi się tu kryć jakaś głęboka skepsis człowieka, który wprawdzie tnie się na kawałki czarnoksięskimi nożami, niemniej ze spokojem rzeźnika. Skąd ten spokój ? Czy to nieszkodliwość ciosu? Czy Bóg jest teatralnym rydwanem triumfalnym, który wciąga się linami z daleka na scenę przy całym wysiłku rozpaczy robotników?

Czyżby więc dyskretnie rozpościerała się przed nami nieszkodliwość ciosów wewnątrz kolczastego koła łamiącego iluzyjny światoobraz? Przemycona teatralność gestów i zamierzone przerysowania? Wiemy jednak, że Pascal wystrzega się rozkoszy teatru i uważa go za zasadniczo niebezpieczny ( spektakl wytwarza zgubne namiętności, decentruje uczucia), gardzi malarstwem ( Cóż za czcza sztuka malarstwo, która ściąga podziw przez podobieństwo do rzeczy, których oryginału nie podziwiamy ! 134), odmawia racji erotycznej miłości. A jednak Myśli w swym szerokim planie stale oscylują pomiędzy spektakularnym gestem destrukcji świata i jego malarskim odzwierciedleniem w języku, który, pełen urywanych kadencji, kontrastów, elips, jest jak wprawny rytmiczny ruch pędzla, rozsuwający żaluzje materii, a kulisami udręk duszy, która zadaje sobie gwałtowny ból, jak gdyby w tej właśnie sile uderzeń i cierpliwości ich znoszenia kryło się odbicie nadprzyrodzonych sił, gdy samemu przywarciu do Boga pozostawia się znaczenie ledwie drżenia wewnątrz całego kompleksu słabości ludzkiej… Gdy dręczony niemożnością osiągnięcia wielu celów, artystycznych i egzystencjalnych, Kafka zdaje się w rezultacie swoich udręk oszczędzać bliźniego – Dla innych to humanista żyjący w świecie bez nadziei, który, aby nie powiększać jego nieładu, pozostaje możliwie jak najwięcej w spoczynku. Blanchot – Pascal, przeciwnie, niczego nie zostawia w spokoju. Ale nie dlatego, że jest tyle nadziei, aby odkryć zasady i cele poruszania się każdej cząstki świata i każdej myśli, ale że nadzieja dotarcia do badanego sensu jest dla Pascala stawką w myśleniu, stawką sensu życia, jak może stawką w dobrym chrześcijańskim życiu jest wysłużenie sobie łaski dzięki silnemu przywarciu do dobra, aż po zniszczenie stającego na drodze świata, aż po rozpacz, samooślepienie i całkowitą niewiedzę. O tej niewiedzy Pascal pisze te radykalne słowa: zbawieni nie będą znać swoich zasług. Jako że nie jesteśmy przyczyną żadnej ze swoich modlitw, łaska jest całkowicie darmowa i niezasłużona, negacja zasług i aktów wyboru jawi się w tym wymiarze tak radykalną, że w zasadzie uchyla tu i teraz rozdział wieczności i doczesności. Nasze fałszywe i imaginowane zasługi są już-tam-gdzie-nie-są zasługami ( w oku Boga), a nasze zło jest wprawdzie tu, w naszej ponurej egzystencji, naszym aktualnym złem, ale może Bóg je przepali tu i teraz, zbawiając nas i odcinając od zła w tym świecie.

ODCIĘCIE

Co byłoby najstraszliwszą konsekwencja grzechu pierworodnego, pyta Kafka? Odcięcie od życia wiecznego i pozostawienie wszystkiego innego bez zmian. Oto stan niebezpieczniejszy niż utrata łaski. Stan pozornej łaski spoczynku, czysta nieświadomość.

Odcięte od życia wiecznego, nasze poznanie nie może mieć finału w boskiej wiedzy, a zatem dociera, o ile się o to postara, jedynie do kresu cierpliwości w tej ludzkiej wiedzy. Ów kres to prawdziwa łaska spoczynku. Być może o tej łasce marzył Nietzsche. Odcięty od bycia Dionizosem, Ukrzyżowanym, Nietzsche przylgnął do łaski bycia obydwoma jednocześnie. Pozostawiając wszystko inne bez zmian ( potrafił w zakładzie rozmawiać z Overbeckiem o wszystkim, prócz swych dzieł), odpoczywał w tożsamości innego, dając sobie życie wieloimienne, nadreprezentatywne, wiecznie powracające, jak tysiąc osiemset lat wcześniej Seneka dał sobie dobre życie, zaszczytną tożsamość dla życia surowego, bezimiennego: Bóg dał mi życie, ale dobre życie dałem sobie sam. Bo też, jak można, wiedząc, że Bóg daje tylko życie, nie dać sobie dobrego życia, wiedząc, że się go pragnie?

Jakiego jednak w istocie życia pragniemy, pragnąc Boga ( lub bycia Bogiem)? Czy nie pragniemy Boga po to tylko, aby dopełnić myślą o nim ów nieprzekraczalny fragmencik przestrzeni, jaki dzieli życiem nijakie, niepełne, przybladłe od życia dobrego, energicznego, zdobywczego? Pytania te nie mieszczą się w perspektywie Pascala. Jesteśmy odcięci od Boga i skazani tylko na Niego, musimy nieprzerwanie szukać Go i nieprzerwanie myśleć o Nim: spoczynek to iluzja. Szaleństwem jest nie myśleć o Bogu, choć nikt nie wie, co to znaczy myśleć o Nim. Gdybyśmy o nim nie myśleli, narażając się na szaleństwo nierozumu, On drżałby wewnątrz naszego rozumu, rozsadzając go tak samo, jak rozsadza Go nasze myślenie o Nim.

ŁASKA SPOCZYNKU

Dlaczego Bóg ustanowił modlitwę. 1. Aby udzielić swoim stworzeniom zaszczytu przyczynowości ( to znaczy, dodaje komentator, że człowiek nabożny staje się przez swą modlitwę poniekąd przyczyną, sprawcą dobra, które pełni). 2. Aby nas pouczyć, od kogo mamy cnotę. 3. Aby pozwolić nam zasłużyć inne cnoty przez pracę modlitwy). (Ale aby zachować przywilej, daje modlitwę, komu mu się podoba). Zarzut: Ale człowiek pomyśli, że ma modlitwę z samego siebie. To niedorzeczne; skoro mając wiarę nie można mieć cnót, w jaki sposób miałoby się wiarę? Czy większa jest odległość od niedowiarstwa do wiary niż od wiary do cnoty?

Jesteśmy tylko względną przyczyną dobra, nie otrzymujemy modlitwy sami z siebie, nie wytwarzamy samoistnie dobra, musimy być nieustannie naprowadzani na źródła natchnienia, płynące z dobra. Janouch opowiada historię o współpracowniku z biura Kafki, który, pomimo jakiejś życiowej katastrofy, zdawał się nie cierpieć z jej powodu. Istotnie, skomentował rzecz Kafka, on nie cierpi, ale być może tylko dlatego, że nikt go na to cierpienie nie naprowadził. Gdybyśmy cierpieli, że nie jesteśmy wyłącznym, autonomicznym źródłem dobra, byłby to albo pozór cierpienia albo znak, że zostaliśmy naprowadzeni na cierpienie prawdziwe, ale przez siły-nie-pochodzące – od – dobra. Powinniśmy zatem modlić się o udzielenie nam zaszczytu przyczynowości, o prawo do autoryzacji tego, co dokonaliśmy razem z Bogiem: wyjścia z błędu, iluzji, kuszenia. Jesteśmy więc cały czas skazani na ruch, negację ja, ale naszym stałym pragnieniem i pokusą jest odpoczynek, pawłowe myślenie według ciała, droga śmierci. Natura nasza jest w ruchu; zupełny odpoczynek to śmierć. (129). Pascal nie zna łaski spoczynku, która mogłaby zadekretować dobro dla któregokolwiek aktu jego woli i kreacji umysłu. Wydaje się, że moglibyśmy cofnąć się do Genesis. Jeśli akt stwórczy był ruchem, to stwierdzenie, że był dobry, było spoczynkiem. Ale my jesteśmy odcięci od tego spoczynku i nie rozumiemy dobra stworzenia ani ruchu kreacji. Świat można postrzegać jako dobry tylko z tego punktu widzenia, jaki został obrany dla aktu stworzenia, bo tylko tam powiedziano: I widział, że był dobry – i tylko z tego punktu widzenia można go osądzić i zniszczyć. (Kafka). Jako grzesznicy nie możemy zawisnąć między tym ruchem a spoczynkiem, mimo spektakularnych osiągnięć nauki, nie wiemy, gdzie jest nasze miejsce i które nasze sądy są prawomocne. Być może nauka rozdzielenia ruchu od spoczynku jest zadaniem na całe życie. Spocząć w Tobie, pisze. Ale czy w mocniejszym sensie nie chodzi tu o inne, mimetyczne znaczenie pragnienia: przypatrzeć się Twojemu odpoczynkowi? Czy jednak Bóg w ogóle odpoczywa? Czy zna taki wysiłek, który mógłby go przenieść na stronę odpoczynku, albo czy zna taki wysiłek, w namyśle nad którym zawiera się jednoznaczna wola jego odłożenia? Być może Bóg odpoczywa, zadając sobie w głębi boskiej intymności bycia nieskończone i zróżnicowane wysiłki, których nie można sobie wyobrazić, bo raz, że są nieskończone, dwa, że nigdy nie są odkładane. Nasze wysiłki nie są wprawdzie odkładane, pochłaniają nas, ale za każdym razem dokonują się w pewnej pustce; nie zawsze są jałowe, ale zawsze jest takie zbieranie ich owoców, które prawdopodobnie dałyby się zebrać, gdybyśmy właśnie potrafili odetchnąć. Trzeba zatem napisać Myśli, aby odpocząć od szukania Boga, który jest wszakże znajdowany tylko poza łaską spoczynku.

5 czerwca 1653, zadając największy ból Pascalowi, jego ukochana siostra Jacqeline składa śluby zakonne w Port Royal. Odtąd Pascal uznaje życie za pustynię, przytułek i obraz piekła, pracując jedynie nad tym, by umrzeć dla wszystkich spraw doczesnego życia. (Attali). Od tej chwili będzie pracował nad odejściem od świata, nie znając łaski spoczynku ani dla umysłu, ani dla ciała. W ten oto sposób, gdy ktoś prawdziwie kochany odchodzi ze świata żyć tylko dla Boga, życie opuszczonego zaczyna stawać się piekłem, tworząc jeszcze jeden niepokojący paradoks: Bóg odchodzi ze świata czyniąc go zatrważająco pustym, gdy w tymże właśnie świecie ktoś postanawia umrzeć dla Niego całkowicie.

CHRYSTUS

Chrystus będzie umierał aż do końca świata. Nie śpijmy w tym czasie. (887)

Dostojewski w Biesach, cytowany przez Julię Kristevę. Bywają sekundy, nie więcej jak pięć, sześć, kiedy się zaczyna znienacka czuć w sobie wieczną harmonię, całkowicie zrealizowaną. To jest nieziemskie. Nie mówię, że idzie z nieba, lecz mówię, że człowiek, jako istota ziem­ska, nie może tego znieść. Trzeba się odmienić fizycznie lub umrzeć. Jest to uczucie wyraźne i bezsporne. (…) To… to nie ekstaza. (…) Nie kocha się – o, to jest wyższe od miłości! Najstraszniejsza rzecz, że jest tak przerażająco jasno i tak radośnie. Gdyby to trwało dłużej niż pięć sekund – dusza nie wytrzyma­łaby i musiałaby zniknąć. (…) Aby wytrzymać dziesięć sekund, trzeba by się odmienić fizycznie (…).

-To nie epilepsja?
– Nie.
-To znaczy, że będzie. Niech pan się strzeże. Mówiono mi, że tak się za­czyna choroba. Niech pan przypomni sobie dzban Mahometa, który nie zdążył się wylać, chociaż prorok obleciał na koniu cały raj. Dzban – to właśnie te pięć sekund, to zbyt przypomina pańską harmonię, a Mahomet był epileptykiem. Niech pan się strzeże. To choroba.

Pięć uprzywilejowanych sekund. Czas unieważniony, zniesiony, apokaliptyczny, tętniący nieznanym życiem, czas, który sam w sobie jest unikalnym zjawiskiem. Pięć sekund szczęścia, szósta jest już przebudzeniem, pracą namysłu, aktem przeliczenia czasu szczęścia, więc także pierwszym jego zaburzeniem i naruszeniem. Dla Dostojewskiego czas ten jest antycypacją choroby mózgu, która przypomina harmonijne szczęście raju. Tyle samo sekund wystarcza, aby przemierzyć obraz Holbeina „Martwy Chrystus” z prawej strony do lewej, prześliznąć się po tym rozbitym, przygniecionym, nieruchomym, spłaszczonym ciele, i rozbić najtrwalsze naczynie z wiarą lub raczej rozbijać je i napełniać, i jeszcze raz rozbijać, i raz jeszcze napełniać, tworząc dla każdego spojrzenia osobny akapit, ale w obrazie martwego Chrystusa niczego nowego nie zapisując, bo patrzący nie może przecież powiedzieć, w którym punkcie owego ciała był ze swoim spojrzeniem, skąd wyruszył w podróż po prostokącie krypty.

Pięć sekund opętanych kilkoma przeraźliwymi szczegółami ciała szuka szóstej, siódmej… Wszystko to wydarza się w wielkiej ciszy, po to, aby unieważnić czas, który nie przynależy do tej ciszy, czas światowy, głośny, zgiełkliwy.

Czy Holbein nas opuszcza, abyśmy byli jak Chrystus w chwili opuszczenia? (Kristeva). Abyśmy, paradoksalnie, ożywili tę przerażającą śmierć, jakby nie była ona oślepiającą śmiercią, jedyną sygnaturą obrazu wrysowaną w każdy mięsień, włos, ścięgno złożonego w krypcie ciała… Martwy, zmiażdżony Chrystus poza pocieszeniem. Oślepiająco martwy, przekłuwający wzrok, zastygły, niemy, rozciągnięty na całą długość „Eli, Eli lamma sabahtani”, Chrystus bez chrystofanii. Wielkopiątkowy. Zmarły i ukryty. Łączący się z otchłanią, zmieniający znaczenie śmierci. Odseparowany. Coś jakby: podpowierzchniowy, ale trwający nie na przecięciu żywego i martwego, tylko w zupełnie innym wymiarze tego, co żywe i martwe.

Nieskończenie rozdzielony ( liturgia prawosławna usuwa to rozdzielenie) od radosnej chrystofanii. Jak gdyby dwa miejsca Symbolu Apostolskiego – „Genealogia” Chrystusa i tajemnica jego śmierci – cofały się przed sobą. Deum de Deo, lumen de lumine, Deum verum de Deo vero (Bóg z Boga, światło ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego) nie odbite w otwartych ale niewidzących oczach. Nieme ciało bez iluminacji nadprzyrodzonego sensu nietknięte promieniem inwokacji.

Co wydarza się w śmierci Chrystusa? Jakie wydarzenie śmierć ta zapowiada, zakreśla, sygnuje? Ta sama radykalna separacja człowieka od Boga jest tym samym, co łączy nas z Bogiem, jako że w postaci Chrystusa Bóg jest całkowicie odseparowany od samego siebie – tak więc nie chodzi o to, by przezwyciężyć przepaść, która oddziela nas od Boga, lecz dostrzec, że przepaść ta jest wewnętrzna wobec Boga samego. (Zizek).

Spojrzenie widza – pisze Kristeva – wędruje po tej trumnie bez wyjścia z góry na dół i z prawa w lewo, aby zatrzymać się nad kamieniem pod stopami trupa, nachylonym kątem otwartym ku publiczności. Zamieńmy to spojrzenie zdążające do ekfrazy na myśl nachyloną-ku-czytelnikowi-pod-kątem, którego rozwarcie wymierza zdumiewającą skalę dynamiki intelektualnej, myśl czystą, wytrwałą, klarowną, nieznużoną, nigdy nie abdykującą; myśl poruszającą się w czasoprzestrzeni Ukrzyżowania, wpisaną w ruch i zgęszczony czas teofanii. Myśl rozżarzoną. Myśl Pascala. Myśl „sama”; myśl „czysta”; myśl bez ruchu, lub raczej podobna do „punktu, który wszystko wypełnia”, myśl, której ruch rozpościerając się na całej powierzchni ciągłości czasowej nakryłby ją znowu jak wodny obrus: „chwila wypoczynku”, jak w Bogu. Jest to raz jeszcze marzenie tytana, który zaczyna na nowo, lecz po to, by opaść z sił. ( Poulet). Nie można spojrzeć na Chrystusa w grobie i nakryć go myślą pewną siebie jak „wodnym obrusem”. Nie wolno odpoczywać, gdy ten, który przynosi radość, odpoczynek znajduje dopiero w grobie. Nie możemy się zatrzymać w stałym odpoczynku tej samej myśli: „…zupełny odpoczynek to śmierć”.

Grób Chrystusa. — Chrystus był na krzyżu zmarły, ale widzialny. W grobie jest zmarły i ukryty.

Chrystus pogrzebion jest przez samych świętych.

Chrystus nie uczynił w grobie żadnych cudów.

Jedynie święci wchodzą tam.

Tam to Chrystus czerpie nowe życie, a nie na krzyżu.

Jest to ostatnia tajemnica Męki i Odkupienia.

Chrystus uczy żywy, umarły, pogrzebiony, zmartwychwstały

Chrystus nie miał gdzie spocząć na ziemi jak tylko w grobie

Nieprzyjaciele przestali Go dręczyć aż w grobie.

Tajemnica Jezusa. — Jezus w swej męce cierpi udręczenia, jakie zadaje sam sobie: turbare semetipsum ; jest to mę­czarnia z ręki nie ludzkiej, ale wszechmocnej, trzeba bowiem być wszechmocnym, aby ją ścierpieć.

Jezus szuka jakiejś pociechy bodaj u swoich trzech najbliższych przyjaciół, a oni śpią; prosi ich, aby wytrwali trochę z Nim, oni zaś opuszczają Go z zupełną niedbałością, mając tak mało współczucia, że nie zdołało ich ono powstrzymać ani chwilę od snu. I tak Jezus wydany był sam na gniew Boży, Jezus jest jedyny na ziemi, nie tylko ten, który odczuwa i dzieła jej mękę, ale który ją zna: jedynie niebo i On ma świadomość.

Jezus jest w ogrodzie, nie w ogrodzie rozkoszy jak pierwszy Adam, gdzie zgubił siebie i cały rodzaj ludzki, ale w ogrodzie mąk, gdzie zbawił siebie i cały rodzaj ludzki.

Cierpi tę mękę i to opuszczenie w okropności nocy. Sądzę, że Jezus nigdy się nie skarżył poza tym jednym razem, ale wówczas skarży się, jak gdyby nie mógł powściągnąć swego bezmiernego bólu: „Smutna jest dusza moja aż do śmierci”.

Jezus szuka towarzystwa i ulgi u ludzi. Zdaje się. Jedyny raz w swoim życiu. Ale nie znajduje ich, uczniowie śpią.

Jezus będzie konał aż do skończenia świata; nie trzeba spać przez ten czas.

Nie porównuj się z innymi, ale ze mną. Jeśli mnie nie znajdziesz w tych, z którymi się porównywasz, porównywasz się z kimś ohydnym. Jeśli mnie znajdziesz, porównaj się. Ale co będziesz porównywał? Siebie, czy mnie w tobie? Jeżeli sie­bie, to ohyda. Jeśli mnie, porównywasz mnie ze mną. Owo jestem Bogiem we wszystkim.

Mówię do ciebie i radzę ci często, bo twój przewodnik nie może mówić do ciebie; a nie chcę, aby ci brakło przewodnika.

I może czynię to na jego prośby i w ten sposób on prowadzi cię, mimo że ty go nie widzisz. Nie szukałbyś mnie, gdybyś mnie nie posiadał.

Nie niepokój się tedy.

Wpis opublikowaliśmy 29 listopada 1999

1804

Klimt Schielego.

—————————-

Francis Ponge

Gimnastyk

Jak pokazuje jego G.- gimnastyk nosi bródkę i wąsy. które niemal zbiegają się z grubym lokiem na niskim czole.

Ubrany w opięty kostium, który tworzy fałdy w pachwinie, podob­nie jak jego Y nosi ogonek po lewej stronie.

Wszystkie serca wciąż łamie, ale nigdy nie skłamie, kiedy klnie, mówi dranie!

Raczej różowy niż naturalny i nie tak zwinny jak małpa, skacze na przyrządach owładnięty czystą gorliwością. Potem czubkiem ciała zaplą­tanym w liny bada przestrzeń jak glista wychylona ze swego kopczyka.

Na koniec spada czasem spod sklepienia jak gąsienica, ale zaraz odbija się nogami i właśnie wtedy podziwiany wzór ludzkiej głupoty po­zdrawia państwa.

[1934]

[URL="http://www.flickr.com/photos/kraftgenie/4838885377/sizes/l/"]Bernard Buffet, Le Cirque, Les trapezistes, 1957[/URL]

——————————

———————–

Edukacja i reedukacja.

Wpis opublikowaliśmy 29 listopada 1999

BOECKLIN, BEARDSLEY I NIEWIADOMO KTO

[URL="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/0b/arnold_boecklin_-_island_of_the_dead%2c_third_version.jpg"][/URL]

Co jakiś czas ktoś mnie pyta o autora powyższych kompozycji. Jest to dzieło Arnolda Boecklina, często reprodukowane, i nie jest to, jakby się zdawało, miejsce czysto fantazmatyczne, należące do wyobraźni malarza, czasem trafiam na podobne widoki, przeglądając zdjęcia z Macedonii czy wybrzeży Adriatyku.
http://janitoroflunacy.tumblr.com/post/193237347/arnold-b-cklin-isle-of-the-dead

[URL="http://fotki.yandex.ru/users/tapirr/view/6803/?page=0"][/URL]

A to jest, jak podpowiada życzliwy głos, Aubrey Beardsley.

A poniżej ciekawostka: peregrynacja jednego żołnierza pomiędzy wieloma wrogimi armiami.

http://thomo.coldie.net/history/korean-soldiers-in-ww2-german-army

Wpis opublikowaliśmy 29 listopada 1999

BORYS KOBE

Jeszcze nie powojnie: karty Borysa Kobe, wizualne świadectwo z podobozu Dachau.

http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1206.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1204.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1205.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1202.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1121.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1122.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1123.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1124.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1125.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1126.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1127.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1128.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1129.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1130.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1131.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1132.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1133.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1134.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1135.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1136.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1137.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1139.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1140.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1141.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1142.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1143.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1144.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1145.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1146.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1148.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1149.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1150.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1151.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1152.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1153.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1154.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1155.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1156.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1157.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1158.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1159.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1160.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1161.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1162.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1163.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1164.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1165.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1166.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1167.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1168.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1170.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1171.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1196.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1197.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1179.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1180.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1181.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1182.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1183.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1184.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1185.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1186.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1187.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1188.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1189.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1190.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1191.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1192.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1193.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1194.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1195.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1196.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1197.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1198.jpg"][/URL]

[URL="http://www.chgs.umn.edu/museum/responses/kobe/images/img_1199.jpg"][/URL]

I inny temat, o którym kiedyś pisałem: muzyka w obozach koncentracyjnych. Coraz to więcej rzeczy pojawia się na ten temat w internecie, wyjątkowo silnie związany jest z tematem znakomity eseje Quignarda o nienawiści do muzyki tych, którzy ją kiedyś kochali, a którym obóz koncentracyjny zniszczył tę miłość.

http://www.demusica.pl/cmsimple/images/file/wieczorek_muzykalia_6_judaica1%281%29.pdf
http://www.demusica.pl/cmsimple/images/file/jablonski_muzykalia_6_judaica1.pdf

Pięć etapów do piekła ( w kolejności genetycznej) Franza Kafki, rozpisanych w Dzienniku (10kwietnia 1922) nie uwzględnia zjawiska, któremu Pascal Quignard, 70 lat później, przedstawiając grozę Holokaustu, nada szczególne znaczenie. Ewokując siły piekielne, Kafka pozostawał przy bolesnym lęku i pożądaniu, ścierając się ze światem zewnętrznym. Quignard, muzyk i autystyczny analityk, po zetknięciu się z pracą Szymona Laksa Melodie z innego świata, odpowiada na zjawisko Holokaustu rozpisując „genotyp” muzyki, królestwa „interwału śmierci”.

Może nas zdumieć, dlaczego w drodze do piekła zostaje wytoczony ten właśnie proces.

Proces muzyki.

Proces przeciwko temu, czego muzyka nie chce powiedzieć o sobie, ale co- przymuszona w obozach mówić, towarzysząc dziełom śmierci – staje się przedmiotem drobiazgowego studium: fenomenologii śmierci i ciszy wpisanej w muzykę, rytm, dźwięk.

Nienawiść do muzyki, tak tytułuje swoją książkę Pascal Quignard. Ale, wyjaśnijmy, nie chodzi w żadnym razie o traumę po obozowych przeżyciach nielicznych ocalałych, czy też nienawiść do oprawców za wykorzystanie w obozach Wagnera, Brahmsa, Schuberta. Zamysł książki zostaje wyłożony w następujący sposób: Wyrażenie „nienawiść do muzyki” ma wyrażać, do jakiego stopnia muzyka może stać się nienawistna dla tego, kto ją kochał najbardziej. Od tej konstatacji rozpocznie się dwutorowy bieg myśli Quignarda:odtworzyć immanentną muzyce strukturę, wyrażającą sobą zachętę do posłuszeństwa, drylu, bezwładności, zatracenia indywidualności i pokazać świadectwo ludzi, którzy kochali muzykę, dopóki nie zetknęli się z nią pod okrutnym przymusem w obozach zagłady. Śladem Szymona Laksa, więźnia Oświęcimia, skrzypka, kopisty nut, a wreszcie dyrygenta obozowej orkiestry, podąży Quignard.

Muzyka jako jedyna ze sztuk wzięła udział w eksterminacji Żydów, dokonanej prze z Niemców między 1933 a 1945 rokiem. To jedyna sztuka, która zyskała akceptację władz konzentrationlager, stając się „estetyczną” oprawą ludobójstwa. W XX wieku muzyka straciła niewinność i niezaskarżalność, ducha swobody i artystycznej kreacji, lub, ściślej: nigdy owej niewinności nie miała; przeniknęła w okrucieństwo, szyderstwo i techniki zbrodni, rozprzestrzeniła się w wynaturzonej przestrzeni obozów jak zaraza. Należałoby, powiada sarkastycznie Quignard, chłostać publicznie wizerunki Ryszarda Wagnera, jak chłostano dzwon z klasztoru San Marco we Florencji, który swego czasu zwoływał tłum, chcący szturmować miejsce, gdzie przebywał Savanarola. Nigdy muzyka nie znaczyła tego, co znaczy po Holokauście. Trzeba więc zaskarżyć samą pierwotność muzyki: wysłuchać, co muzyka ma do oferowania obnażonej psychice człowieka.

Quignard słyszy razem z ofiarami muzykę w miejscu, w którym nie powinna być wykonywana. Ale też w miejscu, w którym, jak mówi Karel Frohlich, istniały „idealne warunki”, aby komponować: idealne w niedorzecznej sytuacji nagości i beznadziei ( Nie mieliśmy nawet swojej publiczności, gdyż ta nieustannie znikała). Muzyka była tam wykonywana, aby poniżać. Posłużono się nią w dziele unicestwiania ludzi. Obóz, produkując śmierć, uczynił z muzyki, która jest królestwem „interwału śmierci”, swoją dźwiękową oprawę ( W artykule opublikowanym w roku 1902 R. Mc Dougall zaproponował, by nazwać „interwałem śmierci” szczególną ciszę, która oddziela ludzie ucho od dwóch następujących po sobie grup rytmicznych. Cisza, dzieląca te grupy, ma paradoksalny czas trwania, który rodzi się w momencie„końca” i rozpoczyna się w momencie „początku”. Ta cisza, którą ludzkość słyszy, nie istnieje. R. Mc Dougall nazwał ją „śmiercią”)

Quignardowa genealogia dźwięków sięgnie początków życia. Dźwiękowa fałda zasłania poczęcie. Oto sens zbliżenia: Jesteśmy owocem wstrząsu dwu obnażonych, niezupełnych, zawstydzonych sobą miednic, których zespolenie było głośne, rytmiczne, lękliwe. Życie prenatalne: Dźwięk jest wszędzie, lecz jeszcze głuchy, niewyszukany, nie zaprogramowany (…) Łożysko wycisza bicie serca, wody redukują intensywność dźwięków, a przynoszą je wielkimi falami, które masują ciała, czynią je niższymi. Z głębi macicy dobywa się coś w rodzaju niskiego i stałego tonu, który akustycy porównują do „głuchego dźwięku”. Odgłosy zewnętrznego świata dochodzą do niej z kolei jako głuchy, łagodny i niski pomruk, nad którym unosi się melos matki, jej powtarzający się toniczny akcent,prozodia, szczególne frazowanie, jakie nadaje językowi, w którym mówi.Takie są indywidualne źródła śpiewu. Tej bezpiecznej otuliny pozbawiony zostanie obozowy więzień: wyniszczony ponadludzkim wysiłkiem w drodze do baraku będzie atakowany Wagnerem, fokstrotami, kolędami, marszami: będzie umierał w asyście muzyki, słyszał dźwięki, które już nic nie znaczą, wchodził do komór gazowych otoczony muzyką, która, bezosobowa, ponadludzka, przetrwa jego samego. W łagrze muzyka ściągała na dno, pisze Primo Levi. Muzyka jest pojmaniem ducha. Narzucona, wtłoczona w upodlony byt zabija ducha, przyspiesza śmierć. Muzyka nęci śmiercią, łączy się z przynętą śmierci. Dźwięk oblega nas z każdej strony jak Syreny Odyseusza; musi się odnaleźć, uporządkowany, także w obozie. Muzyka gwałci ludzkie ciało. Słyszeć znaczy być posłusznym. Muzyka należy do zastępu śmierci. Muzyka z istoty służy władzy, dominacji, wymaga dyrygującego i słuchaczy, jednoczy, stawia na nogi, wzywa: To śpiew koguta nagle wzruszył do łez świętego Piotra. Jesteśmy tak samo wrzuceni w nasłuchiwanie, jak w czas. Czas kurczy się i rozszerza. Czujemy to zjawisko jako sekwencje dźwięków, czujemy je w zapisach Quignarda, dzielących wiedzę o muzyce, a przecież przeżywających wszechobecność muzyki i jej nieznośność, gdy sprzężona z machiną śmierci musi zaświadczyć o swym pochodzeniu.

Pascal Quignard, Nienawiść do muzyki, jeden rozdział w Literaturze na świecie nr 1-2/2004

Wpis opublikowaliśmy 29 listopada 1999

Literatura

Zobacz koniecznie!